niedziela, 20 grudnia 2015

Dominika, Makarego

Last Christmas I gave you my heart... a w tym roku to ewentualnie nerkę możesz dostać. Wątroby oddać nie mogę, bo jest "lekko używana" i wstyd coś takiego w ogóle komukolwiek pokazać. Narządy narządami, wszystkie podobno równie ważne i przydatne jednak jednych jakoś mniej szkoda. But the very next day you gave it away... i weź potem takie zmarnowane, połamane, poszatkowane (i inne, które można zrobić z kawałkiem mięsa) wyjmij ze śmietnika i napraw. No nie da się, nie da! Sporo czasu i chęci trzeba, żeby coś z tym zrobić i chociaż spróbować mniej więcej posklejać. Świąteczne piosenki krzywdzą mój mózg bardzo. Jednakże! "Rudolf Czerwononosy" jest moim tegorocznym faworytem. Dlaczego?  Prawdopodobnie dlatego, że odczuwam jakieś takie wewnętrzne przywiązanie do biednych, ciamajdowatych "jelonków", które sobie w życiu nie radzą, a potem są bohaterami. Miałam nawet takiego jednego przykleić sobie do okna, ale jakoś tak się skończyło, że leży gdzieś sponiewierany u mnie w pokoju. Może doczeka przyszłego roku albo umycia okien. Za kilka dni święta. Nie to, żebym się cieszyła, bo wcale nie zmieniłam zdania jeśli chodzi o okres świąteczny. Dalej jest dla mnie tylko dłuższym wolnym i okazją do nawpierdzielania (nie ma takiego słowa podobno!) się pierogów i innych takich, których nie ma na codzień. Lubię śnieg (kóry ostatnimi czasy mogę sobie tylko w internecie pooglądać), choinki (chujenki/chuinki jak kto woli) i kolorowe światełka. Zawsze to coś innego niż zwykle (szczególnie kiedy wracasz skądś po nocy). Nie lubię zamieszania i tłumów. Szczególnie kiedy człowiek rano (moje rano znaczy jakoś po 12) idzie na kawę do centrum, a tam kolejki jak za komuny (podobno, bo nie mam z tym związanych osobistych doświadczeń). Ostatnio (jak ktoś mi nawet miło oświadczył) cofam się w rozwoju i dla odprężenia koloruje sobie kolorowanki (masło jest maślane, ale nie wiem jak inaczej to napisać). Dotąd nawet nie zdawałam sobie sprawy jak miłe i relaksujące może być uzupełnianie barwami szarych, pragnących koloru obrazków. Zajmuje mi to cholernie dużo czasu, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmuję, bo uwielbiam tracić swój czas na takie pierdoły. Kolejnym ulubionym zajęciem ostatnio jest oglądanie transmisji na żywo z zoo w Chinach. Moim zainteresowaniem cieszą się głównie (a w zasadzie tylko) pandy! Tak bardzo chcę być pandą.

PS nawet nie wiedziałam, że jest takie imię jak Makary, życie jest pełne niespodzianek!