Patrze za okno na lekko spadające krople deszczu. To nie tak, że siedzę w swoim pokoju w kapturze i czuje tylko zimno. Poparzone palce błądzą po okładce książki. Otwieram ją na stronie 175 chociaż dopiero ją zaczęłam. Zamykam. Słucham piosenki. Głos śpiewający o miłości, której już nie ma. Nie odczuwam już smutku. To nie to. Pustka? Chyba tylko tak mogę to określić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz