poniedziałek, 29 lipca 2013

Tańczysz sobie?

Cześć. Śmiesznie dowiedzieć się, że miało się być chłopcem i nazywać Radosław. Tak, Radek. Moim pierwszym skojarzeniem był Radek Majdan. Żyje z Rumunami pod jednym dachem! A mnie samą nazywają białasem.. Gdzie tu logika? Zaraz, zaraz kto?! Nie znam kolesiówy. Kwaśne żelki są czerwonym spaghetti. Nie wierz magikom i akrobatom! Węże tresowane nie gryzą. Podobno. Sens też się zgubił.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Nie wiem co o tym sądzić.

Chciałabym złapać wschód słońca siatką na motyle.
A księżyc schować do szkatułki.
Nierealne marzenia i plany.
Wieczna marzycielka.

sobota, 20 lipca 2013

Kolejny dzień pełen pozytywów(?!)

To zabawne, że myśli negatywne są dla mnie bardziej wyraziste niż te pozytywne... Kiedy myślę ciężej wymyślić coś pozytywnego, za to negatywy przychodzą *pstryk*ot tak! Nie da się codziennie pisać pozytywów, jakoś kompletnie wypada mi to z głowy. Za to cały dzień potrafię myśleć o tym jak bardzo boli mnie wszystko gdyż zjarało mnie słoneczko... W ogóle my ze słoneczkiem to się nie lubimy tak wzajemnie. Generalnie co mnie męczy dzisiaj cały dzień to brak mojej zapalniczki. Kocham ludzi, który podpierdzielają zapalniczki.. Szczególnie kiedy ta była moją jedyną... Ja pierdziele jak to głupio brzmi... xD Użalam się nad sobą ;< Dobra koniec. Będę wymyślać pozytywy!

1. Żyję sobie! (jako tako)
2. Skończyłam czytać kolejną książkę (i w tym momencie zastanawiam się czy to pozytyw, bo z jednej strony spoko i takie tam, a z drugiej zawsze jak kończę książkę/anime/mange/serial to odczuwam taką dziwną pustkę w środku i jest mi trochę smutno = nie wiem czy to pozytyw!)
3. Wyleguje się na leżaku i robię nic = odpoczywam (nie do końca jest to pozytywnym chyba, tak znowu wychodzą mi negatywy w moich pozytywach ;<)
4. KOCHAM MOJĄ ŻONE (największy pozytyw ever kurka!)
5. Zjadłam żelki. (no cooo? nie mogłam nic wymyślić!)

Smutnym jest to jak bardzo muszę myśleć, żeby wymyślić xD umieram.

piątek, 19 lipca 2013

Dziennik myśli pozytywnych

Generalnie to bardzo dużo ostatnio czytam. Nie tylko książek, ale dziwnych gazet i czasopism również. Podobno mamy wpływ na własne szczęście i wszystko zależy nie tylko od naszego pozytywnego myślenia (co wszyscy podobno wiemy), ale też od tego czym kierujemy się w życiu. Ogółem dziwne to dość, ale postanowiłam to sprawdzić i codziennie pisać pięć faktów z mego życia, które były dla mnie czymś pozytywnym. Coś w stylu pochwała dla samej siebie lub po prostu jakby dziękczynienie (nie jestem w stanie potwierdzić, że bogu czy coś w tym stylu, bo nie wiem jak z tym kolesiem jest...). Chciałabym, żeby to się udało, gdyż ostatnio znowu zaczęłam się depresjować (nieee no coś Ty wcale nie widać po notkach)... Pewnie będę w to wszystko wplatać swoją wszechobecną ironie i zgryźliwość, więc z eksperymentu wyjdzie nic, ale zawsze będę mogła powiedzieć, że się starałam!

1. Wyjazd na wakacje! (no i co, że z moją rodziną, która mnie doprowadza do szału?!)
2. Dystans do swojej osoby. (miewam gorsze chwile, ale jest ok!)
3. Zdolności manualne. (pomalowałam sobie paznokcie i nawet je przyzdobiłam!)
4. Dużo chęci (chęci do robienia złych rzeczy, ale zawsze to już coś nie? ^^)
5. Cierpliwość (ucze sie tego codziennie i każdego dnia wydaje mi się, że mam jej coraz mniej)

Nie wiem czy tak to powinno wyglądać (chyba nie!), ale taki jest mój zamysł i tak sobie będzie!