niedziela, 9 marca 2014
Dominiki, Franciszki
Ostatnio tak rozmawiam sobie z Z. i wywiązał się taki tam temat wyglądania sobie i bycia w jakiejś konkretnej grupie. I tak sobie stwierdziłam, że w mojej szkole to jest jeden wielki wybieg mody, co uważam za kompletnie nienormalne, ale cóż zrobić. Gdzie młodzież może się pokazać w nowych, markowych ubraniach jak nie właśnie w szkole. Weekend to za mało czasu. U mnie to akurat w większości hipsterzy i lanserzy. Nie ma skejtów czy dresów. Zdarza się czasem jakieś inne indywiduum. Na jakże ambitne pytanie mojej przyjaciółki Z."a Ty kim jesteś?" Po chwili zastanowienia, odpowiedziałam: wynaturzeniem. Tak bardzo nasze rozmowy niby takie szczerze powiedziawszy pierdzielenie o niczym, a jak się tak głębiej nad tym zastanowić to... (tu miała być genialna refleksja, ale nie wyszło) dalej nie ma sensu xD. Staram się ostatnio wyjść z mojej własnej osobistej mini depresji, już nawet mam ziemię, co by ją zakopać i uczynić z niej szczyt czy tam wyżyny. I kiedy już idzie mi całkiem nieźle to gubię łopatę. I zamiast próbować zakopywać bez łopaty to idę jej szukać. Pożycz mi ktoś łopatę proszę albo pomóż mi dźwigać ziemię...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz