piątek, 28 września 2012

Refleksje... czy coś tam

Czym są marzenia? To coś o czymś rozmyślamy, nasze ukryte pragnienia. Z wiekiem się zmieniają. Przemieniają się na inne, bardziej dojrzałe. Pomimo, że to marzenia czyli niekoniecznie muszą być możliwe do spełnienia wydają się być bardziej realne. Zdobywając nowe życiowe doświadczenia, zdajemy się być poważniejsi, być może zaczynamy myśleć o swojej przyszłości, niekoniecznie pod względem "kim będę gdy dorosnę". Każdy z nas ma jakieś marzenie. Jedne są bardziej istotne inne zwykłe i błahe, ale każde z nich jest równie ważne. Nie powinno się umniejszać ich znaczenia. Żyjemy marząc. Tak, jestem marzycielką, osobą ciągle z głową w chmurach. Uciekam od szarej rzeczywistości, rzeczy dla mnie nieprzyjemnych. Czasem ludzie mówią, że prowadzę "olewczy" tryb życia, że mało czym się przejmuje. Po części to prawda. Mam swoją własną hierarchie wartości i rzeczy, którymi warto się przejmować, a którymi nie. Nie każdy pewnie zgodziłby się z moim podejściem do życia. Z resztą sama często narzekam, że mogłabym być bardziej odpowiedzialna i przejmować się tym co w tej chwili pewnie mało mnie obchodzi. Ach te refleksyjne notki, w których tak dużo jest mojego marudzenia. Mogłabym wymienić wszystkie swoje wady zapominając o zaletach, które jednak posiadam, ale w sumie to chyba nie ma jakiegoś szczególnego znaczenia. Lubię sobie po prostu ponarzekać jak jest mi źle. A jak jest dobrze to i tak zawsze można znaleźć powód do narzekania! ;)

niedziela, 23 września 2012

Milion na sekunde

Niektóre rzeczy nie układają się według naszych planów. Nie wszystko idzie po naszej myśli. Możemy mieć nadzieje, że będzie tak jak chcemy. Jesteśmy tylko ludźmi i choćbyśmy nie wiadomo jak dobrze znali drugą osobę ona może zrobić coś nieprzewidywalnego dla nas. Wtedy pomimo, że wszystko wydawało się być ustalone i miało iść zgodnie to całość przez jeden niewykonany "punkt" sypie się misterny plan i już nie jesteśmy w stanie tego naprawić. Jedyną opcją jest cofnięcie się w czasie co aktualnie jest po prostu niemożliwym. Raniąc osobę, powoli tracisz jej zaufanie. A jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: "Zaufanie jest jak lustro pęknięte da się skleić, ale zawsze widać rysy na powierzchni". Do czego dążę pisząc to wszystko? Prawdę powiedziawszy chce, żeby wszystko co mi leży na sercu gdzieś miało swoje miejsce, a nie zawadzało mi tam w środku. Chce nauczyć się pisać o swoich uczuciach czego jakoś nigdy nie potrafiłam. Zawsze sprawiało mi to duży problem. Mam nadziej, że w końcu mi się chociaż w części pokazać prawdziwą siebie. Zostawiłam jedną rzecz, żeby na porządnie zacząć drugą. Trochę gubię wątek we własnych myślach. Nie bardzo jeszcze potrafię to wszystko uporządkować. Skupienie się na jednej rzeczy kiedy po głowie krąży mi milion innych jest ciężką sprawą. Dlatego wszystko co dotychczas pisałam było (jest?) lekko szalone i ciężko się w tym połapać. Nie twierdze, że teraz będzie inaczej. Być może nic się nie zmieni, chociaż dążę do tego, aby jednak było to coś innego.

wtorek, 18 września 2012

Szczęśliwego końca początek

Nowy blog = nowy początek? Mam nadzieje, że tak. Chciałam czegoś nowego? No to mam. Szkoda mi kasować moje wspomnienia, więc wszystko co było zostaje. Jak będzie tutaj? Pewnie podobnie jak tam. Wszystko będzie zależeć od mojego widzimisię. Od humoru czy nastroju na daną chwile. Dla kogo to robię? Oczywiście, że dla siebie. Nosz w końcu jestem istotą samolubną i egoistyczną. Mam prawo robić co chce, jak chce i gdzie chce (o ile jest to w miarę zgodne z prawem)... Tytułem wstępu to byłoby chyba na tyle.