niedziela, 29 listopada 2015

Błażeja, Fryderyka

Wysoki brodacz w szarym prochowcu zmienia moje życie. No dobra z tym  prochowcem to przegiełam, ale był pierwszym co przyszło mi do głowy i wpasowało się w klimat! Ostatnio jest mi lepiej pod względem życia. Miewam problemy jak każdy, ale jakoś sobie radzę. Mam dużo na głowie (i w tej chwili nie mam na myśli ani włosów ani tym bardziej żadnego, szalonego nakrycia głowy chociaż może by się przydało, bo "winter is comming!") i w głowie. Być może dlatego piszę. Rok się niedługo kończy, czas leci jakby był odrzutowcem najwyższej klasy. Nie wiem czy to porównanie ma jakikolwiek większy sens, ale wszyscy wiemy o co chodzi! Nieubłaganie wszystko się zmienia i przychodzi do nas nowe. Nowe lepsze? Nowe gorsze? Ciężko powiedzieć. Mam ochotę coś zmienić w swoim życiu, coś postanowić, dokonać wyboru. Prawdopodobie skończy się zmianą koloru włosów (to akurat już jest zaplanowane na konkretny termin!) i nic więcej nie zrobię porządnego! Znam siebie zbyt dobrze, żeby obiecywać wielkie rzeczy. Potrafię oklamać samą siebie, ale już nie chcę tego robić.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Edmunda, Leona

Miało być o czymś innym, ale skończyłam właśnie czytać WSZYSTKIE notki na moim poprzednim blogu. Zrobiło mi się tak jakoś przykro. Oprócz notek przeczytałam oczywiście też wszystkie komentarze (których nie było jakoś wielkiej ilości) i to chyba bardziej przez nie czuję się tak jak się czuję. Tylu ludzi przewinęło się przez moje życie, tyle znajomości rozpłynęło się, urwało, zniknęło. Z drugiej strony jak na to patrzę to cieszę się, że wciąż mam niektórych ludzi, którzy nie opuszczają mnie od tak wielu lat, wspierają i po prostu są. Czasem jednak żałuje, że niektóre znajomości zwyczajnie nie przetrwały próby czasu. Patrze na jedne z ostatnich tam wpisów i po głowie krąży mi "dlaczego?".

piątek, 13 listopada 2015

Piątek trzynastego

Po ponad rocznej przerwie postanawiam wrócić z nową energią (albo starą tylko, że przetworzoną, w końcu wszyscy chcemy być eko)! Kilka czynników zmobilizowało mnie do powrotu. Nie wiem na jak długo i w jakich odstępach czasowych, ale znowu tu jestem. Wiele się zmieniło w ciągu tego czasu. Poczytałam sobie trochę moich starych wypocin, nie tylko tu, ale na poprzednim blogu, gdzie zaczynałam w roku 2009. Szczerze powiedziawszy to chyba jeden z czynników, który na mnie wpłynął. Mogę szczerze powiedzieć, że uśmiałam się czytają swoją "młodzieńczą twórczość". Poczułam lekkie zażenowanie, że ktoś może to zobaczyć, ale szkoda mi usuwać takie wspomnienia! Zostanie dla potomnych, niech wiedzą jak się kiedyś żyło i jakie pisałam głupotki. Nie wiem czy teraz jestem dużo dojrzalsza niż kiedyś, chociaż w moim pisaniu sporo się zmieniło. Co zauważyłam to to, że nie przychodzi mi to już wcale tak łatwo. Teraz myślę już co wypada, a czego nie. Nie potrafię opowiedzieć swojego dnia, tygodnia z życia. Wydaje mi się to teraz trochę infantylne i nie na miejscu. Czyli jednak się zestarzałam i spoważniałam! Jak to kiedyś napisałam "ludzie po dwudziestce to już starzy są, a Ci co mają dziewiętnaście lat to już prawie dwadzieścia". Mentalnie wciąż czuję się dzieckiem! Chociaż czasem czuję się też zmęczoną życiem staruszką. Raz jest lepiej, raz gorzej. Życie toczy się dalej. I ja też się toczę! ;)