sobota, 29 grudnia 2012

"dobre" rady

Życie Ci się wali? Osoba, której ufałeś Cię oszukała? W pracy/ szkole też jest do dupy? Życie uczuciowe praktycznie nie istnieje? W dodatku zmieniasz się w antyspołeczną istotę? Witaj w klubie! E.T. powie Ci co zrobić, aby było jeszcze gorzej! Po pierwsze i najważniejsze (nie będzie dalszych punktów, chciałam sobie jakoś zacząć ;P)!: załam się i poddaj! Nie rób nic, aby poprawić swój stan! Nie przykładaj się do niczego. Nie chciej pomocy innych, a nuż wyciągną Cię jeszcze z dołka! na co absolutnie nie możesz sobie pozwolić nie chcąc zmian (na lepsze). Nie rób ABSOLUTNIE nic, co może wywołać choć cień uśmiechu na twarzy (chyba, że ma to być kpiący uśmiech! - taki jest ok!) od uśmiechu co raz bliżej do radości, która jest złym czynnikiem. Nie odzywaj się do ludzi. Wymyśl sobie swój własny zły i okrutny dla Ciebie samego świat. Słuchaj smutnej i przygnębiającej Cię muzyki to cudowny sposób na dobicie się jeszcze bardziej. Przeglądaj zdjęcia, których nie chcesz widzieć. Wpierdalaj ile się da - potem będziesz mógł ponarzekać, że jesteś gruby, brzydki i nikt Cię nie chce. Wspominaj wszystkie złe rzeczy jakie tylko przychodzą Ci do głowy. Nie przesypiaj nocy płacząc -nie dość, że się nie wyśpisz to rano będziesz posiadaczem najcudowniejszych spuchniętych oczu pod słońcem! Tudzież znowu możesz narzekać na swój wygląd. Kiedy wydaje Ci się, że jest lepiej musisz poczekać aż następny "przyjaciel" wbije Ci sztylet (bądź inny rodzaj noża) w plecy. I wtedy zataczamy sobie błędne koło. Jakże cudownie.

wtorek, 18 grudnia 2012

nie chce dorosnąć

Kocham takie dni jak ten dzisiejszy. Kiedy niczym się nie przejmuje o niczym nie myślę, bo i nie ma o czym. Podejrzewam, że codzienność niedługo uderzy mnie mocniej niż zwykle i zarobie kilka pięknych siniaków. Wyczuwam tutaj jakiś toksyczny związek, od którego nie mogę uciec. Czekam na święta. Co śmieszne nie czekam na to, żeby spędzić czas z rodziną, ubierać choinkę, dostawać prezenty jak zwykle. Nie czuje tej atmosfery świąt. Czekam, żeby w końcu móc odpocząć. Od czego? Sama nie wiem chyba po części też trochę od siebie i codziennego zgiełku w życiu. Tak cholernie chce nic nie robić! Siąść w końcu nad książkami, które od dawna czekają aż je przeczytam, obejrzeć parę filmów, serii anime. W spokoju zacząć robić to co chce bez myślenia: jutro mam sprawdzian, nie zrobiłam zadania, nie zrobiłam tego, tego i tamtego, nie umiem, boże nie zdam. Jednocześnie chce się bardziej przyłożyć do nauki, ale za każdym razem kiedy obiecuje sobie: siądę na dupie i się pouczę to wszystko wydaje się ciekawsze niż podręczniki i zeszyty. Nawet gapienie się w ścianę wydaje się dużo bardziej absorbujące. Co mi po głupich notatkach czerwonymi literami skoro tak naprawdę nie mają dla mnie głębszego znaczenia. Są. I co z tego, że są? Nic. I właśnie o to chodzi. Coraz więcej rzeczy traci dla mnie sens. Ludzie są interesującymi istotami, ale lepiej patrzyć na nich z daleka. Wtedy istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że Cię ugryzą. Rany zadane przez ludzi nie goją się tak szybko i łatwo jak się niektórym wydaje. Można udawać, że tak jest. Wszystko można udawać. To jedna z bardziej niebezpiecznych, ale i przydatnych cech ludzkich. Nie radze sobie z życiem już teraz. Nie wiem co będzie w przyszłości. Czy w ogóle jest dla mnie jakaś przyszłość?

niedziela, 18 listopada 2012

323 dzień roku

Ostatnio myślę sobie, że nie nadaje się do życia w tych czasach. Z jednej strony lubię to co jest teraz ta cała technologia, nowości świata współczesnego... Ale zaczytuję się w książkach, w których damy chodzą na co dzień w pięknych długich sukniach i z parasolką chroniącą ich bladą cerę przed słońcem, a panowie są dżentelmenami o nienagannej prezencji. Kocham takie klimaty szczególnie w połączeniu z jakimiś fantastycznymi stworzeniami czy zjawiskami. Może dlatego ciężko mi się oderwać od tego typu książek. Czasem chciałabym być taką damą mieszkającą w starej (tu zabrakło mi dobrego słowa, ale jak sobie przypomnę to zmienię :P) Anglii, która wyszła na spacer do parku i pokroiła goblina swoją śliczną różową parasolką z ostrzami na brzegach. Czasem człowieka nachodzą takie dziwne przemyślenia pod tytułem "Jak dobrze być postacią z książki" mieć ustalony plan działania, bo ktoś już za Ciebie wszystko zaplanował. Z jednej strony wiadomo, że postać się nie może sprzeciwić. Cenie to, że mogę sama podejmować decyzje. Wiem, że nie zawsze są właściwe, czasem podejmuje je pod wpływem chwili czy głupiego impulsu, ale jednak to są moje własne decyzje. Sądzę, że zaczynam nabierać trochę dystansu do siebie i swojego życia. Strasznie marudzę, ale pomimo to staram się być optymistką i wierzyć, że wszystko będzie dobrze, bo tak właśnie to sobie zaplanowałam czy wymyśliłam. Nadal nie potrafię dokończyć swoich myśli, ale to nic. Kiedyś się nauczę.

niedziela, 11 listopada 2012

Nowy początek

Tak wiele chciałabym zmienić w swoim życiu, ale tak bardzo nie wiem od czego zacząć i to mnie boli. To śmieszne, że nie pomimo tylu planów wszystko zawsze bierze w łeb i nic z tego nie ma. Jednakże ostatnio są osoby, które tak pozytywnie mnie ładują, że niczym się nie przejmuje. Problemów coraz więcej, ale tylu ludzi mnie wspiera z tym wszystkim. Musiałam trochę odpocząć, myślałam, że wrócę z jakimiś nowymi pomysłami na notki, ale chyba lekko się pomyliłam, bo coś mi to nie idzie xD. Planuje (tak, znowu plany!) trochę rozweselić bloga, bo za dużo tu smętów (podczas gdy jest tak niewiele notek!). Przyznam się, że zaczęłam ostatnio słuchać punku, ska i rock punku, ale takiego prawdziwego polskiego!  Jestem zakochana na zabój w tej muzyce! Hmm można to też uznać za małą zmianę w życiu. Ha! Czyli powoli zmiany idą do przodu! Jeszcze zostanę najzajebistrzym człowiekiem świata! Na pewno mi się uda! Trzymajcie kciuki! ^^

piątek, 28 września 2012

Refleksje... czy coś tam

Czym są marzenia? To coś o czymś rozmyślamy, nasze ukryte pragnienia. Z wiekiem się zmieniają. Przemieniają się na inne, bardziej dojrzałe. Pomimo, że to marzenia czyli niekoniecznie muszą być możliwe do spełnienia wydają się być bardziej realne. Zdobywając nowe życiowe doświadczenia, zdajemy się być poważniejsi, być może zaczynamy myśleć o swojej przyszłości, niekoniecznie pod względem "kim będę gdy dorosnę". Każdy z nas ma jakieś marzenie. Jedne są bardziej istotne inne zwykłe i błahe, ale każde z nich jest równie ważne. Nie powinno się umniejszać ich znaczenia. Żyjemy marząc. Tak, jestem marzycielką, osobą ciągle z głową w chmurach. Uciekam od szarej rzeczywistości, rzeczy dla mnie nieprzyjemnych. Czasem ludzie mówią, że prowadzę "olewczy" tryb życia, że mało czym się przejmuje. Po części to prawda. Mam swoją własną hierarchie wartości i rzeczy, którymi warto się przejmować, a którymi nie. Nie każdy pewnie zgodziłby się z moim podejściem do życia. Z resztą sama często narzekam, że mogłabym być bardziej odpowiedzialna i przejmować się tym co w tej chwili pewnie mało mnie obchodzi. Ach te refleksyjne notki, w których tak dużo jest mojego marudzenia. Mogłabym wymienić wszystkie swoje wady zapominając o zaletach, które jednak posiadam, ale w sumie to chyba nie ma jakiegoś szczególnego znaczenia. Lubię sobie po prostu ponarzekać jak jest mi źle. A jak jest dobrze to i tak zawsze można znaleźć powód do narzekania! ;)

niedziela, 23 września 2012

Milion na sekunde

Niektóre rzeczy nie układają się według naszych planów. Nie wszystko idzie po naszej myśli. Możemy mieć nadzieje, że będzie tak jak chcemy. Jesteśmy tylko ludźmi i choćbyśmy nie wiadomo jak dobrze znali drugą osobę ona może zrobić coś nieprzewidywalnego dla nas. Wtedy pomimo, że wszystko wydawało się być ustalone i miało iść zgodnie to całość przez jeden niewykonany "punkt" sypie się misterny plan i już nie jesteśmy w stanie tego naprawić. Jedyną opcją jest cofnięcie się w czasie co aktualnie jest po prostu niemożliwym. Raniąc osobę, powoli tracisz jej zaufanie. A jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: "Zaufanie jest jak lustro pęknięte da się skleić, ale zawsze widać rysy na powierzchni". Do czego dążę pisząc to wszystko? Prawdę powiedziawszy chce, żeby wszystko co mi leży na sercu gdzieś miało swoje miejsce, a nie zawadzało mi tam w środku. Chce nauczyć się pisać o swoich uczuciach czego jakoś nigdy nie potrafiłam. Zawsze sprawiało mi to duży problem. Mam nadziej, że w końcu mi się chociaż w części pokazać prawdziwą siebie. Zostawiłam jedną rzecz, żeby na porządnie zacząć drugą. Trochę gubię wątek we własnych myślach. Nie bardzo jeszcze potrafię to wszystko uporządkować. Skupienie się na jednej rzeczy kiedy po głowie krąży mi milion innych jest ciężką sprawą. Dlatego wszystko co dotychczas pisałam było (jest?) lekko szalone i ciężko się w tym połapać. Nie twierdze, że teraz będzie inaczej. Być może nic się nie zmieni, chociaż dążę do tego, aby jednak było to coś innego.

wtorek, 18 września 2012

Szczęśliwego końca początek

Nowy blog = nowy początek? Mam nadzieje, że tak. Chciałam czegoś nowego? No to mam. Szkoda mi kasować moje wspomnienia, więc wszystko co było zostaje. Jak będzie tutaj? Pewnie podobnie jak tam. Wszystko będzie zależeć od mojego widzimisię. Od humoru czy nastroju na daną chwile. Dla kogo to robię? Oczywiście, że dla siebie. Nosz w końcu jestem istotą samolubną i egoistyczną. Mam prawo robić co chce, jak chce i gdzie chce (o ile jest to w miarę zgodne z prawem)... Tytułem wstępu to byłoby chyba na tyle.